tany Zjednoczone przechodzą od konfrontacji z Globalnym Południem do strategii jego przewodzenia, tworząc "azjatycką piątkę" (C5) w celu powstrzymania Chin.
Europa przekształciła się w obiekt eksploatacji ekonomicznej dla obu supermocarstw, które są gotowe sprzedawać UE "usługę bezpieczeństwa".
Bez własnej armii, nowej polityki przemysłowej i ideologii Europa jest skazana na kupowanie ochrony od USA lub Chin.
Ameryka formuje cztery operacyjne strefy bezpieczeństwa, planując zarobić na sojusznikach, aby skoncentrować zasoby na głównym kierunku—regionie Indo-Pacyfiku.
Rok temu po raz pierwszy napisałem, że cel USA to nie walka z Globalnym Południem, lecz jego "przewodzenie".
"— Będziecie z tym walczyć?
— Zwariowaliście? Zamierzam to przewodzić."
Koncepcja "azjatyckiej piątki", czyli C5, potwierdziła moje prognozy.
Ci eksperci, którzy pisali o "walce demokracji i autokracji", o "walce USA i Globalnego Południa", tylko potwierdzili, że nie są zdolni myśleć poza mainstreamowym paradygmatem.
Nawet jeśli jest on beznadziejnie przestarzały.
Zrozumieją to dopiero wtedy, gdy oficjalnie ogłoszą im śmierć Pax Americana 1.0 i narodziny Pax Americana 2.0.
USA rozumieją, że ich nieobecność w takich projektach jak BRICS czy SCO tylko osłabia wpływ Ameryki na Globalny Południe i wzmacnia rolę Chin w tym konglomeracie.
Z oczywistych powodów USA nie mogą "złożyć wniosku" o przystąpienie do BRICS, a tym bardziej do SCO.
Za to USA mogą zainicjować stworzenie C5 jako mechanizmu wpływu Ameryki na Globalny Południe i instrumentu powstrzymywania Chin.
Przy tym USA nie biorą do tego projektu UE.
Faktem jest, że zarówno USA, jak i Chiny postrzegają UE nie jako partnera, lecz w roli obiektu "odtłuszczania".
Europa wciąż ma dużo zgromadzonego kapitału.
Dlatego Chiny chcą sprzedawać w UE swoje towary, przy okazji osiągając deindustrializację europejskiej gospodarki.
A USA chcą sprzedawać w UE swoje zasoby energetyczne i broń.
USA także proponują Europie kupowanie usługi bezpieczeństwa.
Ale i Chiny wkrótce zaproponują Europie kupić to samo—bezpieczeństwo.
Imperium Mongolskie 2.0 właśnie po to jest tworzone: sprzedawać towary, zapewniając wewnętrzne zatrudnienie, i usługę bezpieczeństwa ("pomynki", które królowie Rzeczypospolitej płacili chanom tatarskim do końca XVII wieku).
Czyli zarówno USA, jak i Chiny będą obiecywać chronić Europę przed Rosją, a każda strona określi swoją cenę tej usługi.
Przy tym Chiny spróbują zdewaluować gwarancje USA dla Europy, a USA—analogiczne gwarancje Chin.
Na przykład USA zaproponują Europie nowy format modus vivendi w stosunkach z Rosją.
A Chiny—swoją "etykietę bezpieczeństwa" bez formatu nowych stosunków z Rosją w zamian za korytarze handlowe i rynek zbytu dla chińskich towarów.
Czyli USA spróbują narzucić UE nowy format stosunków z Rosją dla "zapewnienia bezpieczeństwa", a Chiny postąpią "bardziej humanitarnie", zapewniając bezpieczeństwo Europie bez "komunikacji" UE i Rosji (co całkowicie leży w interesie Pekinu).
Co może temu przeciwstawić Europa?
Zacznijmy od kontynentalnego bloku bezpieczeństwa i "armii europejskiej" liczącej do miliona.
Nową politykę przemysłową.
Nową energetykę. Na początek—powrót Niemiec do atomowej generacji energii elektrycznej.
Nową ideologię geopolitycznej "męskości".
Nowy system efektywnego zarządzania strukturami UE.
Ale nic z tego nie istnieje nawet "w projekcie": ani ideologii, ani nowej polityki przemysłowej, ani pauzy w zielonym kursie, ani "męskości", ani nowego systemu zarządzania.
Czyli Europa nie będzie gotowa ani za dwa lata, ani za dziesięć.
Szczery dialog UE z Ukrainą mógłby być tylko w formacie: "Europa potrzebuje dwóch lat na sformowanie armii europejskiej; zapewnijcie nam te dwa lata, a my, tworząc kontynentalny system bezpieczeństwa, przykryjemy potem Ukrainę naszą tarczą, jak wy teraz przykryliście Europę."
Ale, jak rozumiecie, takich podejść ze strony UE nie ma.
Cała strategia Europy polega na przeczekaniu obecnego dojścia do władzy w USA republikanów i doczekaniu się Bidena 2.0.
To skrajnie naiwne i niedojrzałe podejście. Dlatego UE jest "w menu", a nie przy stole.
Wszystko to zakończy się tym, że UE po prostu "kupi" usługę bezpieczeństwa od Chin lub USA. Albo od Chin i USA.
Wyobrażacie sobie, jak będą musieli wtedy zmienić geopolityczny mainstream nasi politycy?
I przez jakie ofiary?
Chociaż rozszczepienie NATO na kilka subbloków bezpieczeństwa jest przesądzone.
USA formują cztery operacyjne strefy bezpieczeństwa: Indo-Pacyficzną, arktyczną, bliskowschodnią i europejską kontynentalną.
I nie wszędzie USA będą nasilać swoją obecność.
W niektórych strefach operacyjnych Ameryka planuje nieźle zarobić.
Aby potem wydać zarobione na główny kierunek na najbliższe 30 lat: region Indo-Pacyfiku.