„Historia ma znaczenie. USA broniły suwerenności Grenlandii podczas II wojny światowej, gdy Dania nie mogła tego zrobić. Po wojnie Dania ponownie zajęła wyspę, faktycznie ignorując międzynarodowe protokoły ONZ" — napisał na X gubernator Luizjany Jeff Landry, mianowany specjalnym wysłannikiem USA ds. Grenlandii.

Wcześniej prezydent Donald Trump oficjalnie utworzył stanowisko specjalnego wysłannika ds. Grenlandii i powierzył Landry'emu nadzór nad tym kierunkiem, wprost stwierdzając, że strategicznym celem Waszyngtonu jest „uczynienie z Grenlandii części Stanów Zjednoczonych". Administracja Trumpa podkreśla, że wyspa ma kluczowe znaczenie dla kontroli nad Arktyką, bezpieczeństwa północnego Atlantyku oraz przeciwdziałania Rosji i Chinom.

W ostatnich dniach przedstawiciele Białego Domu ponownie oświadczyli, że status Grenlandii „nie może być postrzegany wyłącznie jako wewnętrzna sprawa Danii", ponieważ chodzi o region krytycznie ważny dla globalnego bezpieczeństwa Zachodu. Według nich USA „zastrzegają sobie prawo do aktywnej roli w przyszłości Grenlandii", w tym mechanizmów ekonomicznych, obronnych i politycznych.

Jednym z kluczowych argumentów Trumpa jest to, że Grenlandię mogą okupować Chiny i Rosja lub wykorzystać jej terytorium do osłabienia obrony USA.

Jak pisze Financial Times, dyplomaci krajów skandynawskich odrzucili twierdzenia prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczące aktywności rosyjskich i chińskich statków w pobliżu Grenlandii, których użył do uzasadnienia swojego pragnienia przejęcia tej rozległej arktycznej wyspy od Danii.

Dwóch wysokich rangą dyplomatów z krajów skandynawskich mających dostęp do raportów wywiadowczych NATO stwierdziło, że w ostatnich latach w rejonie Grenlandii nie wykryto żadnych oznak obecności rosyjskich i chińskich statków lub okrętów podwodnych.

„Po prostu nieprawdą jest, że są tam Chińczycy i Rosjanie. Widziałem dane wywiadowcze. Nie ma tam ani statków, ani okrętów podwodnych" — oświadczył jeden z dyplomatów wysokiego szczebla.

Inny dyplomat z innego kraju skandynawskiego dodał: „Twierdzenie, że wody wokół Grenlandii roi się od rosyjskich i chińskich statków lub okrętów podwodnych, po prostu nie odpowiada rzeczywistości. Tak, są w Arktyce, ale po stronie rosyjskiej".

Minister spraw zagranicznych Norwegii Espen Barth Eide również zaprzeczył tym twierdzeniom. „Nieprawdą jest, że Rosja lub Chiny wykazują dużą aktywność wokół Grenlandii — powiedział norweskiej telewizji NRK w miniony weekend. — [Aktywność] istnieje w naszym regionie. Ale wokół Grenlandii jest jej bardzo mało".

Status prawny Grenlandii

Prawnie Grenlandia jest dziś autonomicznym terytorium w ramach Królestwa Danii. Nie jest niezależnym państwem, ale posiada szeroką autonomię wewnętrzną, własny parlament i prawo do samostanowienia zapisane w duńskim prawodawstwie. Jednocześnie kwestie obrony i polityki zagranicznej formalnie pozostają w gestii Kopenhagi.

Ważna niuans: podczas II wojny światowej Dania była okupowana przez nazistowskie Niemcy i to właśnie USA faktycznie przejęły obronę Grenlandii, tworząc tam bazy wojskowe. Po wojnie wyspa wróciła pod kontrolę Danii bez przeprowadzenia referendum i bez pełnego uregulowania międzynarodowego, co i dziś jest wykorzystywane w Waszyngtonie jako argument w dyskusji o legalności obecnego status quo.

Sygnał dla Europy

Oświadczenia Trumpa i jego administracji są odbierane nerwowo w Europie. W Brukseli i Kopenhadze podkreślają, że Grenlandia jest częścią królestwa duńskiego, a wszelkie rozmowy o jej przyszłości muszą być prowadzone wyłącznie w ramach prawa międzynarodowego. Jednak w Waszyngtonie coraz mniej się ukrywa: epoka, w której USA cicho finansowały bezpieczeństwo sojuszników, dobiega końca — a Arktyka staje się jednym z kluczowych punktów nowego podziału wpływów.

Grenlandia, jeszcze niedawno uważana za peryferie polityki światowej, szybko przekształca się w jeden z głównych węzłów strategicznych XXI wieku.