Groźba Donalda Trumpa dotycząca wprowadzenia karnych ceł wobec sojuszników, którzy będą utrudniać aneksję Grenlandii, stała się „kroplą, która przelała czarę goryczy” dla rządów europejskich: w UE uważa się zerwanie z USA za nieuniknione.

O sprawie informuje Politico.

W prywatnych rozmowach europejscy urzędnicy nazywają próbę aneksji suwerennego terytorium Danii przez Trumpa „szaleństwem” i „obłędem”. Dyplomaci zastanawiają się, czy amerykański prezydent nie utknął w „trybie wojownika” po awanturze w Wenezueli, i nalegają na zdecydowaną odpowiedź. Traktują to jako bezpośredni i niczym niesprowokowany „atak” na sojuszników po drugiej stronie Atlantyku.

„Myślę, że jest to postrzegane jako przekroczenie granicy. Europę krytykowano za słabość wobec Trumpa. Jest w tym trochę racji, ale istnieją czerwone linie” – oświadczył jeden z europejskich dyplomatów, zastrzegając sobie anonimowość.

Życie po Ameryce

Wysocy rangą urzędnicy UE coraz częściej przyznają, że Ameryka Trumpa nie jest już wiarygodnym partnerem handlowym, a tym bardziej gwarantem bezpieczeństwa. Strategia „przeczekania” jego kadencji została uznana za błędną. Zamiast tego Europa rozpoczyna skoordynowany ruch w stronę nowej rzeczywistości, w której Waszyngton nie odgrywa już centralnej roli.

„Następuje zmiana polityki USA i pod wieloma względami jest ona trwała. Czekanie nie jest rozwiązaniem. Konieczne jest uporządkowane i skoordynowane przejście do nowej rzeczywistości” – zauważył wysoki rangą urzędnik jednego z rządów europejskich.

Ta koordynacja odbywa się już poprzez tak zwaną „Grupę Waszyngtońską” – nieformalne, lecz skuteczne porozumienie liderów, które uformowało się wokół wsparcia dla Ukrainy. Do grupy należą kanclerz Niemiec Friedrich Merz, prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer oraz przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Utrzymują oni stały kontakt za pośrednictwem bezpiecznych komunikatorów, błyskawicznie reagując na wyskoki Trumpa.

„Gdy wydarzenia toczą się szybko, trudno o koordynację, ale ten czat działa bardzo sprawnie. To wiele mówi o relacjach osobistych i ich wadze” – zauważa źródło zaznajomione z działaniem grupy.

Nowa architektura bezpieczeństwa

Kryzys wokół Grenlandii stał się impulsem do dyskusji o stworzeniu nowego sojuszu obronnego, niezależnego od USA. Komisarz UE ds. obrony Andrius Kubilius tydzień temu zaproponował utworzenie stałej armii UE liczącej 100 000 żołnierzy oraz reaktywację idei Europejskiej Rady Bezpieczeństwa.

Kluczową rolę w tej konfiguracji może odegrać Ukraina. Wołodymyr Zełenski również uczestniczy w czatach „Grupy Waszyngtońskiej”. Kijów dysponuje ogromną armią, rozwiniętym przemysłem dronowym i unikalnym doświadczeniem bojowym. Jeśli połączy się potencjał militarny Ukrainy, Francji, Niemiec, Polski i Wielkiej Brytanii, nowo powstały sojusz stanie się potężną siłą nawet bez udziału USA.

Przywódcy UE zbiorą się na nadzwyczajnym szczycie w najbliższych dniach, aby uzgodnić odpowiedź na szantaż Trumpa. Ursula von der Leyen po rozmowach z Merzem i Starmerem oświadczyła: „Będziemy przeciwstawiać się tym wyzwaniom dla naszej europejskiej solidarności z odpornością i determinacją”.