George Friedman - jeden z najbardziej wpływowych analityków geopolitycznych USA, założyciel Stratfor i Geopolitical Futures - przedstawił coroczną prognozę na rok 2026. Główna teza: zimna wojna zakończyła się nie w Berlinie, ale na Ukrainie - kiedy armia rosyjska nie zdołała zdobyć Kijowa i ugrzęzła na skrawku terytorium. Rosja wypadła z ligi mocarstw, a nowy porządek światowy będzie budowany wokół relacji USA i Chin. Friedman przyznaje jednak: działania Trumpa wobec Grenlandii wprawiają go w zakłopotanie - po raz pierwszy w karierze nie może wyjaśnić logiki amerykańskiego prezydenta.


Christian Smith: Witam, witamy w podcaście Geopolitical Futures. Nazywam się Christian Smith.

Co czeka światową geopolitykę w 2026 roku? Pytanie, na które teraz trudniej odpowiedzieć niż zwykle. Ale właśnie na nie podjął się odpowiedzieć zespół Geopolitical Futures w dopiero co wydanej corocznej prognozie zatytułowanej "Świat w poszukiwaniu nowej kotwicy" (Re-anchoring the World). U jej podstaw leży przekonanie, że globalną geopolitykę 2026 roku będą określać relacje USA i Chin. Relacje, które ostatecznie doprowadzą do niezwykle potrzebnego porozumienia między dwoma krajami i zdefiniują stosunki międzynarodowe na całe pokolenie do przodu.

Pełna prognoza ze szczegółową analizą każdego regionu świata jest dostępna dla subskrybentów na geopoliticalfutures.com. Ale dziś chcemy dać wam ogólny obraz globalnej prognozy dotyczącej USA i Chin oraz tego, co ona oznacza dla dwóch innych wielkich mocarstw - Indii i Rosji.

Ze mną, jak zawsze, założyciel i przewodniczący Geopolitical Futures, autor tej prognozy - George Friedman.

George Friedman: Witam.

Grenlandia: poza granicami zrozumienia

Christian Smith: Ale najpierw, George, nie unikajmy głównego pytania geopolitycznego momentu - Grenlandii. Nagrywamy to we wtorek, przed wystąpieniem prezydenta Trumpa na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w środę, gdzie podobno mogą być jakieś zmiany - proszę mieć to na uwadze. Ale, George, piszesz o geopolityce od dawna. W poniedziałek opublikowałeś artykuł - zachęcam naszych słuchaczy do przeczytania go na geopoliticalfutures.com - gdzie przyznałeś, że to, co dzieje się wokół Grenlandii, w USA, w Waszyngtonie i w Europie, wprawiło cię w zakłopotanie. Dlaczego?

George Friedman: Bardzo mnie to zakłopotało. Strategiczne znaczenie Grenlandii jest jasne - zarówno z punktu widzenia militarnego, jak i pod względem surowców mineralnych. Amerykańskie zainteresowanie zapewnieniem jej bezpieczeństwa jest w pełni wytłumaczalne. Ale pragnienie Ameryki, by posiadać Grenlandię właśnie teraz - to już na granicy zrozumienia, ponieważ wszystko, co konieczne, mogliśmy robić wcześniej.

Decyzja o nałożeniu ceł na każdy kraj europejski, który sprzeciwi się amerykańskiemu przejęciu Grenlandii - to przekracza granice zrozumienia. Po pierwsze, te cła szkodzą również samym USA, nie tylko ich celom. Po drugie, zagraża to fundamentalnej rzeczywistości - relacjom USA i Europy. Jakkolwiek się rozwiną, to jest fundament fundamentów.

Dlatego napisałem moim czytelnikom przeprosiny. Przyznaję: nie rozumiem, dlaczego to zrobił. Moja praca opiera się na zrozumieniu tego, co narody muszą robić, czego nie mogą, jakie są ich możliwości, i na tej podstawie buduję prognozy. Ten konkretny krok Trumpa wykracza poza to, co mogę zrozumieć. Dlatego byłem zobowiązany powiedzieć czytelnikom, że nie rozumiem. I naprawdę nie rozumiem.

A jeśli list, który teraz krąży w sieci - list do prezydenta Norwegii, gdzie mówi się, że to wszystko dlatego, że Trump nie otrzymał Nagrody Nobla - jeśli to prawda, to jestem całkowicie zdezorientowany. Nie wiem, kogo tutaj trzeba wezwać, i nie będę mówił. Ale wyjaśnić tego nie mogę.

Tak minęły moje ostatnie 24-48 godzin - media społecznościowe szaleją, każdy mój czytelnik napisał do mnie o tym. I to jest teraz fundamentalne pytanie. Wiecie, normalnie... każdy prezydent jest egomaniakiem. Sam pomysł, że można zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych, wymaga kolosalnego ego. Ale wszyscy inni prezydenci umieli to ukrywać. Weźmy na przykład Clintona - czasami to przeświecało. Ale to, jak otwarcie przejawia się ego Trumpa - to jest nadzwyczajne i nie do końca wytłumaczalne. Nad tym się biję.

Christian Smith: Pisałeś o strategicznym znaczeniu Grenlandii w ciągu ostatnich kilku tygodni. Omawialiśmy to w podcaście kilka tygodni temu, przed rozmową o Iranie. Myślę, że dzięki rozgłosowi tej dyskusji większość ludzi po obu stronach Atlantyku, którzy śledzą takie rzeczy, rozumie strategiczne podstawy tego, co się dzieje. Twoim zdaniem, jakie jest niebezpieczeństwo wywierania presji na sojuszników poprzez cła? Widzimy groźby 200-procentowych ceł na francuskie wina - to katastrofa, jeśli kochasz wino, ale raczej nie koniec świata. Na czym polega niebezpieczeństwo w średniej i długiej perspektywie?

George Friedman: Ekonomiczne powiązanie USA i Europy jest głębokie, podobnie jak powiązanie w sferze bezpieczeństwa. Zerwać jedno - to w pewnym stopniu zerwać i drugie. Ale należy pamiętać, że w Sądzie Najwyższym rozpatrywana jest sprawa. Pojawiają się twierdzenia, że Trump nie ma prawnego prawa nakładać ceł bez zgody Kongresu, ponieważ to podatek, a podatki to prerogatywa Kongresu. Więc nie jest jasne, czy w ogóle może to zrobić. Nie jest mi nawet jasne, czy chciał to zrobić, czy po prostu chciał otrzymać atut do negocjacji. Ale ten atut, moim zdaniem, wykracza poza ramy dopuszczalnego targowania się.

Jeśli to tylko atut do negocjacji - w porządku, mogę się wycofać i powiedzieć: dobrze, negocjujmy. Ale biorąc pod uwagę intensywność, z jaką bronił tej pozycji, i intensywność, z jaką Europejczycy reagują, może to doprowadzić do poważnego zerwania. Europejczycy potrzebują relacji z USA, USA potrzebują relacji z Europą w tej czy innej formie. To nie jest koniec. Ale tworzy to poważne napięcie. I jednocześnie w samych USA potencjalnie tworzy to kryzys prawny i, podejrzewam, w dużej mierze szkodzi mu politycznie.

Christian Smith: George, skoro już o tym - wspomniałeś o korespondencji z prezydentem Norwegii i Pokojowej Nagrody Nobla. Czy to po prostu... czy to wszystko to tylko trolling? Trump uwielbia trollować. Wypuścił ten film AI o Gazie. Jak myślisz, czy to to?

George Friedman: Co do tego listu - nie wiem. Ale jeśli prezydent USA pójdzie dalej, czekają go masowe wewnętrzne konsekwencje polityczne. Jego notowania spadły do tego stopnia, że większość ludzi uważa go za nieefektywnego prezydenta - nieco ponad 50%. Jednocześnie myślę, że większość Amerykanów postrzega to jako potwierdzenie swoich podejrzeń, że Donald Trump popada w skrajności, które im się nie podobają. Więc konsekwencje nie dotyczą tylko Europy i USA - są też wewnętrzne konsekwencje polityczne w USA. Zwłaszcza w momencie, gdy jego skrajne działania, na przykład w Minnesocie z agentami ICE (Immigration and Customs Enforcement - policja imigracyjna), zraziły wielu jego wyborców. Nadal ma znaczne poparcie, ale nie większość. A z wyborami 2026 roku na horyzoncie pojawia się wiele pytań politycznych. Więc jego działania mają nie tylko globalne - a nawet nie tyle globalne - konsekwencje, ale głębokie konsekwencje dla amerykańskiej polityki wewnętrznej.

Christian Smith: George, ostatnie pytanie na ten temat. Wielu pyta: czy takie podejście do Grenlandii, to lekceważenie suwerenności i integralności terytorialnej, nie daje carte blanche Rosji wobec Ukrainy lub Chinom wobec Tajwanu? Jakby "chcemy tego - i to zabierzemy"?

George Friedman: Rosja już to zrobiła. Powiedzieli: "Chcę Ukrainę - wezmę". Chiny już to robią. Więc to Amerykanie podążają za przykładem Chińczyków i Rosjan, a nie odwrotnie. Pomysł, że to jakoś zalegalizowało lub legitymizowało takie roszczenia, ignoruje fakt: takie roszczenia są stale wysuwane przez różne kraje względem siebie. To kolejne przesadne wyolbrzymienie możliwości amerykańskiej prezydentury.

Prognoza GPF: świat bez kotwicy szuka nowej

Christian Smith: Dobrze. Porozmawiajmy o czymś prawdziwym. Prognoza GPF na 2026 rok. Zeszłoroczna prognoza na 2025 rok nazywała się "Świat bez kotwicy". Przypomnij, o czym była - to ważne przed przejściem do obecnej.

George Friedman: Jak to dziwnie brzmi, zimna wojna była kotwicą dla świata. Każdy kraj mógł być albo sojusznikiem USA, albo sojusznikiem ZSRR, albo neutralny. To nie zmieniało się szybko. W tym sensie świat miał kotwicę.

Dla mnie zimna wojna zakończyła się na Ukrainie. Kiedy armia rosyjska nie zdołała okupować całej Ukrainy, została odepchnięta od Kijowa i teraz brnie, próbując utrzymać maleńki klin ukraińskiego terytorium - to pokazało, że nie jest zdolna do inwazji na Europę, a to był główny strach zimnej wojny.

Dlatego wydarzyły się dwie rzeczy. Konfrontacja USA i Rosji, która definiowała świat, stała się przestarzała. Rosja nie jest nawet w pobliżu tak potężna jak USA. I jednocześnie powstała sytuacja, w której wszystkie inne kraje muszą przedefiniować swoje relacje.

Mówiliśmy o Europie. Relacje Europy z USA opierały się na rosyjskim zagrożeniu, sowieckim zagrożeniu - strach przed inwazją zrodził NATO i wszystko inne. Teraz, gdy Rosjanie pokazali swoje granice militarne, głębokie granice militarne, jest wiele rozmów: "Po tym najadą tam, tu". Ale jeśli nie mogli wziąć nawet połowy Ukrainy, nie mogą też tego zrobić.

Więc teraz świat jest bez kotwicy. Kotwica, która przerażała świat i ustawiała wszystko na swoich miejscach - zimna wojna - wyraźnie się zakończyła. To znaczy, że jesteśmy w niestabilnej pozycji globalnie. Nie w tym sensie, że wybuchną wojny, ale wiele krajów nie wie, dokąd iść. I dlatego świat znajdzie sobie nową kotwicę. Myślimy, że stanie się to w tym roku.

Christian Smith: I jak to się stanie?

George Friedman: Na świecie są dwa wielkie mocarstwa z potencjałem militarnym globalnej skali i ogromnymi gospodarkami - USA i Chiny. Rosja nie jest już mocarstwem globalnym. Nie ma zdolności militarnej do działania na całym świecie, a jej gospodarka jest niezwykle słaba i słabnąca - dziewiąte lub dziesiąte miejsce w światowych rankingach. USA są na pierwszym miejscu, Europa, jeśli kiedykolwiek się zjednoczy, byłaby na drugim - nieco większa niż Chiny.

I oto co się dzieje: jakie będą relacje między USA a Chinami? To fundamentalne pytanie. Podczas zimnej wojny USA i Sowieci byli wobec siebie wrogo nastawieni i manewrowali na całym świecie na tej podstawie. USA i Chiny również były wobec siebie wrogie. Ale jednocześnie głęboko ekonomicznie powiązane. Pytanie brzmi: czy relacje USA i Chin, dwóch wielkich mocarstw, będą wrogie, jak podczas zimnej wojny? Czy będzie to coś innego? Spodziewam się czegoś innego, z różnych powodów.

Christian Smith: Dajemy przegląd prognozy i nie chcemy ujawniać wszystkiego. Ale wyjaśnij kilka powodów, dlaczego Chiny i USA... To pytanie, które zajmuje analityków już ponad dziesięć lat: czy to pułapka Tukidydesa (koncepcja o nieuchronności wojny między rosnącym a istniejącym mocarstwem)? Czy zderzenie USA i Chin jest nieuniknione? Wyjaśnij, dlaczego tak nie jest.

George Friedman: Chińska gospodarka wystartowała począwszy od 1980 roku. Jedną z podstaw tego startu był dostęp do amerykańskiej gospodarki - mogli eksportować tanie towary do USA i robili to masowo. Drugi wymiar chińskiego wzrostu - amerykańskie inwestycje w Chinach. Inwestycje były ogromne. Chiny były i pozostają silnie zależne od dostępu do USA. USA to 25% światowej gospodarki. Jeśli nie masz dostępu do tych 25%, a zbudowałeś gospodarkę wokół handlu z Amerykanami - towary konsumpcyjne, komponenty technologiczne - to nie masz dokąd iść. Nie ma takiego miejsca.

Więc Chińczycy mają wrodzoną zależność ekonomiczną od amerykańskiej gospodarki. I teraz z powodu ceł są w głębokich problemach ekonomicznych. W Chinach jest znaczne bezrobocie, czego wcześniej nie było. System finansowy ma problemy. Tempo wzrostu spadło poniżej 5%. W najlepszych czasach było 15%. Potem spadło do 5%. Teraz wydaje się, że około 3%. Chińczycy są w poważnych tarapatach. Potrzebują dostępu do amerykańskiego rynku.

Jednocześnie amerykańska gospodarka odczuwa problem innego rodzaju - nie tyle inflację, co spadek cenowej dostępności towarów. Wiele towarów z Chin było tańszych i dawało konsumentom dostęp do różnych produktów - na przykład w farmaceutyce chińskie dostawy były krytycznie ważne. Ceny wzrosły. I wraz ze wzrostem cen narasta presja wewnątrz USA. Problemy ekonomiczne USA są mniejsze niż chińskie, ale istnieją.

Dlatego z ekonomicznego punktu widzenia dwa kraje muszą się porozumieć. Pytanie brzmi: jak negocjować i być współzależnymi, zachowując jednocześnie wrogą postawę wojskową? To właśnie trzeba rozwiązać.

Jak może wyglądać porozumienie USA i Chin

Christian Smith: Aby zrozumieć, jak dokładnie dwa kraje mogą znaleźć kompromis, w tym w sprawie Tajwanu, trzeba przeczytać pełną prognozę. Ale ogólnie przynajmniej: jak może wyglądać to porozumienie? Mówisz, że muszą osiągnąć porozumienie wojskowe i ekonomiczne. Czym będzie to w praktyce? Jakim stanie się świat?

George Friedman: Aby to zrozumieć, trzeba przypomnieć sobie arabskie embargo naftowe po wojnach arabsko-izraelskich. Arabowie przestali sprzedawać ropę USA. W latach 70. zniszczyło to gospodarkę. Była w najgorszym stanie, kiedy nie mieliśmy ropy. Na stacjach benzynowych nie było benzyny. Arabowie wykorzystali swoją ekonomiczną władzę nad USA, aby ukarać Amerykę za wspieranie Izraela. Ostatecznie to minęło. Ale gdy masz wrogie relacje wojskowe, strona ekonomiczna staje się bronią, którą można użyć.

Na przykład, jeśli Chiny przestaną wysyłać wszystkie towary, które wysyłają do USA lub wysyłały wcześniej, w przypadku wojny amerykańska gospodarka mocno ucierpi - staliśmy się głęboko zależni od tanich chińskich produktów. Ale i Chińczycy ucierpią, jeśli rozpoczną konflikt: potrzebują amerykańskiego rynku.

Innymi słowy, negocjacje, które toczą się teraz, toczą się w dwóch wymiarach. Pierwszy to ekonomiczny, cła. Drugi to jak osiągnąć militarne porozumienie. Jak udowodnić sobie nawzajem, że nie jesteśmy wrodzy?

Jeden z małych sposobów - każda strona powiadamia drugą o nadchodzących ćwiczeniach wojskowych, i wtedy wiedzą, że te ćwiczenia nie są preludium do ataku, i to uspokaja sytuację. Można osiągnąć uzgodnienia wojskowe. Są nieco bardziej złożone niż ekonomiczne, ale nie możemy być zależni od kraju, z którym możemy walczyć. I Chiny nie mogą być ekonomicznie zależne od kraju, z którym mogą walczyć.

Więc zmniejszenie napięcia wojskowego i powrót gospodarki do czegoś, co wspiera oba kraje - to konieczność. To więcej niż dyskusja ekonomiczna. To ogólna dyskusja o relacjach amerykańsko-chińskich.

I wydaje mi się, że teraz rozmawiają poważnie. Są różne wskaźniki. Chiński ambasador w USA mówi bardzo pozytywne rzeczy o przyszłości relacji - a zwykle krytykuje USA. Xi przestał ostro wypowiadać się o Ameryce. Trump nie mówi źle o Chinach. Toczą się głębokie negocjacje na różnych poziomach w różnych kwestiach. I kiedy patrzysz na sytuację - nie ma powodu do wrogości między USA a Chinami, i wiele powodów, by jej unikać.

Więc patrzymy na świat bardzo różniący się od świata zimnej wojny, gdzie dwa główne mocarstwa były wobec siebie wrogie. Nowa kotwica, jak widzę to teraz, to świat, w którym dwa główne narody, jeśli nie współpracują, to przynajmniej sobie nie przeszkadzają. A nawet możliwość współpracy nie jest wykluczona. Byłoby to radykalne przesunięcie w systemie geopolitycznym wszędzie - wszyscy gracze znaleźliby się w innych pozycjach.

Nasza prognoza: w tym roku jest wysokie prawdopodobieństwo osiągnięcia porozumienia między dwoma krajami, ponieważ tego potrzebują.

Christian Smith: W pewnym sensie to przeciwieństwo westernu: w tym mieście jest miejsce dla obu.

George Friedman: Dokładnie. Podczas zimnej wojny, gdy Rosja była bardzo potężna, miała fundamentalny interes w ochronie zachodniej flanki poprzez okupację Europy. USA miały fundamentalny interes w tym, by nie okupowali Europy i by zachować dostęp do Atlantyku. I tego nie można było łatwo rozwiązać.

Te relacje między dwoma mocarstwami można w pewnym sensie rozwiązać. Jeśli spojrzymy wstecz - była wielka walka między Wielką Brytanią a Francją. Okresowe wojny. Ale w długiej perspektywie większość czasu się dogadywali. Czasami były wybuchy. Ale te dwa wielkie mocarstwa imperialne, które zajmowały większość Afryki, Azji, Półkuli Zachodniej przez bardzo długi czas - ostatecznie doszły do porozumienia w oparciu o konieczność ekonomiczną. Więc to nie jest bezprecedensowe. Niełatwe, ale myślę, że jest ruch w tym kierunku.

Rosja: mocarstwo regionalne, nie więcej

Christian Smith: Zaznaczę, że nie próbowałem naśladować teksańskiego akcentu, skoro jesteś w Teksasie, George - nie sądzę, żeby to było stosowne. Porozmawiajmy o Rosji bardziej szczegółowo. Ten "nowy świat" - termin jest teraz używany na prawo i lewo - będzie wiele znaczyć dla Rosji. Jak powiedziałeś na początku, nie są już mocarstwem, jakim były. Jak poradzą sobie z tym dwubiegunowym światem, którego częścią absolutnie nie są?

George Friedman: Po pierwsze, ważne jest, aby uznać: Rosja nie jest globalnym mocarstwem ekonomicznym w żadnym sensie. Nawet wewnętrznie ma słabości ekonomiczne. Pod tym względem nie dorównuje Chinom czy USA. Jest poza tą grą.

Po drugie, nie jest globalnym mocarstwem wojskowym. Ma zdolność rozpoczęcia globalnej wojny nuklearnej, ale jest mało prawdopodobne, że to zrobi, ponieważ sama zostanie zniszczona. Ale jeśli chodzi o zdolność projektowania konwencjonalnej siły militarnej (czyli działania poza swoimi granicami) - po ukraińskiej katastrofie, gdy Rosjanie najechali i cztery lata później wciąż walczą bez sukcesu... Rosja nie wygląda nawet na główne mocarstwo regionalne. W takim stopniu, w jakim jest mocarstwem - jest to mocarstwo regionalne, nie globalne. Po prostu nie może projektować siły tak, jak potencjalnie mogą Chiny, jak regularnie robią USA. Rosjanie po prostu nie mają takiej zdolności.

Tak, mogą angażować się w różne operacje dywersyjne, wysyłać służby specjalne w różne miejsca. Ale nie są globalnym mocarstwem. Stracili wschodnią flankę - Azja Centralna już im nie należy. Stracili Południowy Kaukaz - po pokojowym porozumieniu między Armenią a Azerbejdżanem przy mediacji Trumpa region obraca się w stronę USA. To były części rosyjskiej strefy wpływów. A niedawno w Czeczenii, gdzie stłumili wielkie powstanie - to była straszna wojna - wydaje się, że może ono ożyć ponownie. Więc wewnątrz Rosji są problemy. Po prostu nie są w lidze z USA czy Chinami, i dlatego nie są wielkim mocarstwem globalnym. Znaczące mocarstwo regionalne, być może, ale nie więcej.

Christian Smith: Skoro już o regionie - patrząc w przyszłość, jedno z głównych ostrzeżeń europejskich generałów w ostatnich latach: Rosja może spróbować zaatakować państwo bałtyckie, zwłaszcza Litwę lub Łotwę. Co o tym myślisz? Oczywiście Rosja słabo sobie radziła na Ukrainie, ale Litwa, Łotwa, Estonia - to małe kraje, można je przekroczyć w kilka godzin. Czy to realne ryzyko? Czy Europa poradzi sobie sama, nawet jeśli USA będą mniej zaangażowane?

George Friedman: Faktem jest, że armia rosyjska nie jest bardzo efektywna. Jest nieefektywna w wykorzystaniu satelitów i ich integracji w operacje. Nieefektywna w rozwijaniu nowych węzłów operacyjnych. I wciąż walczą lata później na bardzo wąskim i ograniczonym froncie. Pomysł, że wypadając tak źle w sąsiednim kraju, który mieli przejąć w ciągu kilku miesięcy, teraz zdecydują się projektować siłę w innych kierunkach - zakłada, że mają siłę do projektowania. Gdyby ją mieli, użyliby jej na Ukrainie. Bo na Ukrainie przez cztery lata walczyli i rzucili tam wszystko, co mają.

Pomysł, że chowają armię... Przypomnę: powoływają 50-letnich mężczyzn i rekrutują najemników w Afryce, ponieważ ich siły są wyczerpane. Jest jakaś dziwna psychologia wokół Rosji - że to wielkie mocarstwo zdolne do projektowania siły gdziekolwiek indziej. Gdyby miało tę siłę, Ukraina dawno byłaby w ich rękach. Użyliby jej.

Więc nie traktuję tego poważnie. Plus: na Litwie teraz stacjonuje niemiecka brygada czołgów. Może nie wystarczy, by zatrzymać rosyjską inwazję, ale z pewnością sprowokuje masową interwencję NATO. Polska stała się bardzo silnym mocarstwem wojskowym. Przy ataku na Litwę Rosjanie mieliby Polskę na swojej flance. A Polacy z pewnością kontraatakowaliby - boją się o siebie.

Konfiguracja sił - to rzeczywistość, która nie jest taka, jaką sobie wyobrażaliśmy cztery-pięć lat temu. To zupełnie inna rzeczywistość. Przypisujemy Rosji siły, których nie ma, i strategie, których nie może zrealizować. Pomysł, który wszędzie krąży - że wypadając na Ukrainie, odniosą sukces na Litwie, bo jest mniejsza - to nie jest rzeczywistość, biorąc pod uwagę inne elementy takie jak siły niemieckie.

Indie: świetlana przyszłość, ale druga liga

Christian Smith: Prognoza obejmuje również oceny wszystkich regionów świata, jak powiedziałem na początku. Spójrzmy dla przykładu na Azję Południową, konkretnie na Indie. Indie, jak omawialiśmy w podcaście wcześniej, znalazły się pod amerykańskimi cłami w ostatnich miesiącach. Jak sobie poradzą, jak znajdą równowagę w tym świecie? To jedna z najszybciej rozwijających się gospodarek, ma być może największy potencjał. Jakie jest ich miejsce? Jak będą zarządzać sytuacją?

George Friedman: To bardzo ważne miejsce. Ale pamiętaj: gdy mówimy o globalnych mocarstwach, mówimy o tych, którzy mogą mieć zarówno ekonomiczny, jak i militarny zasięg. Hindusi tego jeszcze nie mają. Może rozwiną. Jeden z ich problemów - Chiny są bardzo zdenerwowane rozwojem Indii. A jeśli USA i Chiny osiągną porozumienie, Amerykanie prawdopodobnie nie będą naruszać tego porozumienia, uzbrajając Indie.

Pamiętaj, USA w pewnym momencie flirtowały z Hindusami - częściowo, myślę, aby jeszcze bardziej zdenerwować Chińczyków możliwością rozmieszczenia tam wojsk. Ale myślę, że Indie staną się wielkim mocarstwem ekonomicznym, bardzo znaczącym mocarstwem wojskowym, z którym nie zechcesz zadzierać. Ale czy będą w stanie projektować siłę globalnie? To inne pytanie. Więc ich przyszłość jest świetlana - zdecydowanie bardziej niż Rosji teraz. Ale jednocześnie nie sądzę, by Chiny były gotowe na jakąkolwiek wojnę z nimi. Nie sądzę, by ktokolwiek inny, włącznie z Pakistańczykami, mógł sobie z nimi naprawdę poradzić. Więc są bezpieczni. Mają potężną gospodarkę. Będą bardzo blisko pierwszej ligi, ale jednak w drugiej.

Christian Smith: A w krótkiej perspektywie - mają te amerykańskie cła. Co według twojej prognozy czeka ich w 2026 roku?

George Friedman: Myślę, że te cła zaczną być rewidowane w miarę postępów w 2026 roku. Kwestia "dostępności cenowej", jak to teraz nazywają zamiast "wysokich cen", będzie bardzo aktualna. Ocena popularności Trumpa jest teraz negatywna. Tych, którzy uważają, że radzi sobie źle - około 57%. Tych, którzy są zadowoleni z jego pracy - w okolicach 40%. Reszta bez zdania.

Więc Republikanie są w poważnych tarapatach. Ostatnie wydarzenia w Minnesocie, o których większość świata może nie wiedzieć - tam agent ICE zastrzelił Rene Goode, obywatelkę amerykańską, a wideo z zabójstwem nie wydaje się usprawiedliwiać tego aktu. To bardzo ważny symbol w USA. Polityka amerykańska również się zmienia. Zawsze, gdy prezydent zostaje wybrany na drugą kadencję, jego przeciwnicy otrzymują duże korzyści, ponieważ nie wypełnił wszystkich obietnic. W tym przypadku wszystko jest nieco bardziej ekstremalne. Problemy z ICE, problemy ekonomiczne grają przeciwko niemu.

Teraz kwestia w tym, że wszyscy republikańscy senatorowie i kongresmeni, którzy martwią się o utrzymanie swoich miejsc, powoli, cicho zaczęli odchodzić od bezwarunkowego wsparcia. I to jest bardzo znaczące.

Po drugie, Sąd Najwyższy będzie rozpatrywać wiele z tego, co zrobił, w tym roku. W zeszłym roku nie rozpatrywali - było przedwcześnie. Ale w tym roku będą. Nie mogę przewidzieć, co zdecydują, ale jest wiele spekulacji, że powstrzymywali się w pierwszym roku, a w drugim przyjdą z decyzjami, które naprawdę ograniczą to, co może robić.

Christian Smith: Tak, nikt jeszcze nie wie, co zamierzali zdecydować - być może w dniu nagrania, ale ostatecznie nie było wiadomo, co zamierzali zrobić. Były przypuszczenia, że mogą ogłosić decyzję, ale nie ogłosili. Więc w tym sensie, George, zakończmy: sytuacja z cłami dla Indii, ale szerzej - sytuacja, w której znalazło się wiele krajów w relacjach z Ameryką - czy może się zmienić w tym roku częściowo z powodu wewnętrznej presji na obecną administrację?

George Friedman: Częściowo. Ale amerykańska zależność od importu to słabość. Jeśli dostawy zostaną przerwane, jak podczas arabskiego embarga naftowego, to uderzy w nas. Dla USA ma sens ograniczenie zależności od innych krajów z wyjątkiem bliskich sojuszników. Ale Trump doprowadza to do skrajności - chce łagodzić relacje nawet z bliskimi sojusznikami. Musi znaleźć równowagę we własnym myśleniu i powiązać to ze zmieniającymi się realiami politycznymi w USA. I to będzie dla niego trudne.

W 2026 roku zobaczymy więcej burz. W miarę wzrostu oporu wobec Trumpa - a zawsze rośnie u wszystkich prezydentów w tym okresie - skłonność Trumpa do agresywnego działania stworzy polityczne napięcie wewnątrz USA. I to będzie dominować, razem z Sądem Najwyższym i jego decyzjami.

Christian Smith: Cóż, George, na tym zakończmy. Dziękuję ci, jak zawsze. Dziękuję wszystkim, którzy słuchają. Koniecznie zajrzyjcie na geopoliticalfutures.com, aby zobaczyć prognozę - jest tam znacznie więcej materiału, bardzo ciekawego. Niedługo wrócę z nowym podcastem, a tymczasem - trzymajcie się i do widzenia.