Brytyjski dziennikarz i publicysta Edward Lucas przeprosił Ukraińców i oskarżył Europę Zachodnią o niezdecydowanie, strach przed Kremlem i stopniową utratę woli politycznej wspierania Ukrainy w sposób, który dawałby rezultaty na polu bitwy.
"Rosja nie pokonała Ukrainy na polu bitwy, ale już wygrała z Zachodem w starciu politycznym" – napisał Lucas w artykule analitycznym, w kolumnie dla The Times.
Według niego żądania zespołu prezydenta USA Donalda Trumpa, aby Kijów zgodził się na ustępstwa terytorialne "w ciągu kilku dni", ostatecznie demaskują prawdziwe oblicze zachodniej "solidarności". Kontrastuje to ostro z retoryką brytyjskiego premiera Keira Starmera, który jeszcze w poniedziałek podczas spotkania z Wołodymyrem Zełenskim mówił o tym, że Wielka Brytania "stoi z Ukrainą".
"W rzeczywistości przestraszyliśmy się, a potem zmęczyliśmy" – pisze Lucas, zwracając się do Ukraińców.
Zmęczenie okazało się silniejsze od zasad
Najbardziej bolesną przyczyną zmiany zachodniej pozycji, zdaniem eksperta, stała się banalna utrata zainteresowania. W latach 2022-2023 wsparcie dla Ukrainy było "modne" – z niebiesko-żółtymi flagami, konwojami wolontariackimi, przyjmowaniem uchodźców. Obywatele zachodni czuli się zaangażowani w ważną sprawę.
"Ale teraz to wszystko tak przypomina rok 2023. Co tam w Gazie? Sudanie? Nasza uwaga po prostu nie wystarczyła na długo" – stwierdza Lucas.
Oprócz zmęczenia Zachód kierował się również względami ekonomicznymi. Niechęć do ponoszenia poważnych ofiar wykluczyła wprowadzenie sankcji zdolnych sparaliżować wojskową maszynę Kremla. Część amerykańskiego biznesu już rozważa powojenną Rosję jako potencjalny dochodowy rynek.
150 miliardów funtów zamrożone, ale niewykorzystane
Ponad 150 miliardów funtów szterlingów rosyjskich aktywów państwowych wciąż pozostaje zamrożonych, ale nie skonfiskowanych na rzecz Ukrainy. Środki te mogłyby rozwiązać problem finansowania ukraińskiej obrony.
Obecnie potężny ukraiński przemysł obronny, tworzący wysoce efektywne drony i systemy rakietowe, pracuje jedynie na połowę mocy z powodu braku pieniędzy. Jednocześnie Zachodowi nie udało się nawet zatrzymać floty cieni, która nadal eksportuje rosyjską ropę.
"Jedność okazała się fikcją" – zauważa ekspert. Państwa bałtyckie napinały wszystkie siły dla wsparcia Ukrainy, pozostałe zaś nie poradziły sobie nawet z elementarnymi zadaniami.
Katastrofa lata 2023
Lucas osobno krytykuje decyzję o letniej kontrofensywie 2023 roku. Zachód faktycznie zmusił siły ukraińskie do rozpoczęcia operacji w warunkach niewystarczającego wyposażenia – standardów, których żadna armia NATO nie przyjęłaby dla siebie.
"Pchnęliśmy was do katastrofalnie kosztownej ofensywy, niedoekwipowanych i nieprzygotowanych. Teraz setki tysięcy waszych najlepszych ludzi zginęło, zostało rannych lub doświadczyło traumy. Niczym nie da się tego teraz zrekompensować" – pisze.
Hasło o wsparciu "tak długo, jak będzie potrzeba" okazało się puste. Najpierw oznaczało to pomoc dla zwycięstwa, "ale nie zbyt dużego". Następnie przekształciło się we wsparcie, aby "nie przegrać zbyt mocno" – faktycznie, wojnę do ostatniego Ukraińca.
Szantaż nuklearny, który zadziałał
Kluczowy błąd Zachodu, według Lucasa, nastąpił jeszcze jesienią 2022 roku, kiedy administracja Bidena oceniała prawdopodobieństwo użycia przez Moskwę taktycznej broni jądrowej na poziomie 50%.
"Zamiast przeciwstawić się tej oburzającej groźbie, wzdrygneliśmy się. Nigdy nie dostarczyliśmy wam broni do rozwinięcia przewagi" – stwierdza ekspert.
Kraje Europy Wschodniej, zwłaszcza państwa bałtyckie, rozumiały sytuację inaczej. Ich pozycja była jasna: jedyny sposób na pozbycie się rosyjskich ambicji imperialnych – całkowita porażka wojskowa z następującymi po niej zmianami politycznymi w Rosji. Ukraina myślała tak samo.
Ale dla Europy Zachodniej taki scenariusz wyglądał zbyt ryzykownie – możliwy chaos w państwie nuklearnym, wojna domowa, niekontrolowana broń.
Niebezpieczeństwo dla samej Europy
Lucas ostrzega przed długoterminowymi konsekwencjami dla bezpieczeństwa europejskiego. Jeśli Zachód nie jest gotowy walczyć z Rosją, mając Ukrainę jako potężnego sojusznika, dlaczego Putin miałby wierzyć w zdolność NATO do obrony własnych granic po tym, jak ukraiński potencjał zostanie wyczerpany?
"Nie zdołaliśmy zrobić nawet najprostszych rzeczy. Im więcej demonstrowaliśmy słabości, tym bardziej zachęcaliśmy Putina do kontynuowania" – pisze ekspert.
Jakiekolwiek zawieszenie broni osiągnięte pod presją nie będzie ani sprawiedliwe, ani stabilne. "Putin nie zatrzyma się, dopóki go nie zatrzymają. My tego nie zrobimy. Być może wy jeszcze będziecie mogli" – dodaje.
Ukraina wybrała inną drogę
Najważniejszy wniosek Lucasa: ukraińskie społeczeństwo i kierownictwo nie liczą już na Zachód. Jeśli administracji Trumpa w Kijowie aktywnie nie ufają, to europejskich przywódców po prostu uważa się za nieistotnych.
"Poszliście dalej. Jesteście już poza uczuciem rozczarowania czy zdrady. Waszym priorytetem jest teraz przetrwanie i samowystarczalność. Alternatywa – zniknięcie" – podsumowuje brytyjski ekspert.
Przypomnijmy również, że Kijów odrzucił propozycję Trumpa dotyczącą ustępstw terytorialnych na rzecz Rosji i zaproponował własny wariant zakończenia wojny z twardymi gwarancjami bezpieczeństwa.