Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że strony negocjacji w sprawie Ukrainy "zbliżają się do czegoś ważnego" i wezwał Kijów do szybkiego działania.
Trump powiedział to dziennikarzom, odpowiadając na pytania o spotkanie w sprawie Ukrainy, które odbędzie się w ten weekend na Florydzie.
"Mam nadzieję, że Ukraina będzie działać szybko, ponieważ Rosja już tam jest. I wiecie, za każdym razem, gdy zwlekają zbyt długo, Rosja zmienia zdanie" - oświadczył amerykański prezydent.
Trump przytoczył również statystyki strat, zauważając, że "w zeszłym miesiącu zginęło 27 000 żołnierzy".
Spotkanie w Miami jest logiczną kontynuacją intensywnych konsultacji z ostatniego tygodnia. 14-15 grudnia w Berlinie Zełenski po raz pierwszy publicznie zadeklarował gotowość do kompromisu: zamiast członkostwa w NATO Ukraina jest gotowa przyjąć dwustronne gwarancje bezpieczeństwa od USA i partnerów europejskich.
Prezydent Zełenski nazwał również sprawiedliwym wariantem zawieszenie broni wzdłuż obecnej linii frontu, ale odrzucił rosyjskie żądania wycofania ukraińskich wojsk z kontrolowanych części Donbasu.
Po berlińskich negocjacjach amerykańscy urzędnicy ocenili postęp pozytywnie: 90% kwestii zostało już uregulowanych, a Trump jest "zadowolony z wyniku".
Strony omówiły wszystkie punkty 20-punktowego planu i osiągnęły "znaczący postęp" w kwestii gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. Jednocześnie strona amerykańska ostrzegła, że gwarancje podobne do artykułu 5 NATO "nie będą na stole wiecznie".
Na spotkaniu w Miami strona amerykańska przedstawi Rosjanom wyniki ostatniej rundy rozmów. Delegację rosyjską poprowadzi szef Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich Kirił Dmitrijew, amerykańską - specjalny wysłannik Steve Witkoff i Jared Kushner. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Rustem Umerow, jak oczekuje się, spotka się z Amerykanami oddzielnie przed negocjacjami amerykańsko-rosyjskimi.