Myśl o tym artykule często przychodziła mi do głowy pod koniec 2023 roku, kiedy wraz z zespołem próbowaliśmy podsumować burzliwy rok 2023, a przede wszystkim – spróbować sformułować naszą strategię na nadchodzący rok 2024.

To był trudny rok. Jeszcze nie rozumieliśmy, dlaczego każdy dzień staje się coraz cięższy i cięższy, pomimo zupełnie innych pozycji w porównaniu z rokiem 2022. Coś było nie tak. Coś trzeba było dostrzec i przewidzieć w przyszłości. Coś, co mogło wszystko zmienić lub choćby utrzymać w sytuacji, gdy wszystko jest jeszcze możliwe.

Wojna w 2023 roku radykalnie się zmieniła. I jeśli jej fizyczna natura była nam całkowicie zrozumiała, co pozwoliło nawet wpłynąć na jej dalszy rozwój, na przykład kompleksowym podejściem do BSL, rozpoznaniem kosmicznym, to sformułowanie pełnowartościowej strategii naszego przyszłego postępowania wciąż nie było możliwe.

Jeszcze bardziej oczywista stawała się zależność i wykorzystanie możliwości ekonomicznych oraz ich coraz większe zaangażowanie w proces wojny jako całości.

Zrozumieliśmy również, że niemożliwe jest ciągłe uzależnienie od dostaw broni od zachodnich partnerów. I nie dlatego, że prędzej czy później taka broń u nich się skończy, a przede wszystkim dlatego, że sama broń z czasem się zmieni i nie będzie jej już u naszych partnerów. Brakowało czegoś fundamentalnego w podejściu do budowy jakościowej strategii.

Wreszcie, po tym jak konsekwencje podjętych decyzji w sferze mobilizacji zaczęły przynosić niezmierną szkodę, wszystko stanęło na swoim miejscu.

Od razu przypomniały się akademickie lekcje. Gdyż według Clausewitza, mówiąc o wojnie jako kontynuacji polityki innymi środkami, zakłada się, że strategia nie może mieć racjonalnej podstawy, dopóki nie zostaną jasno określone cele, które należy osiągnąć.

O politycznym celu wojny

Polityczny cel wojny – oto co daje odpowiedzi na wszystkie pytania. Właśnie ten termin daje możliwość zobaczenia nie tylko tego, co robi przeciwnik, ale i jak samemu iść dalej. I jeśli według tego samego Clausewitza wojna to "trójca": ludność, siły zbrojne i zarządzanie państwowe, to te aspekty stanowią trzy różne kodeksy praw, a spośród tych stron właśnie ludność jest najbardziej wrażliwą stroną w sensie poparcia dla wojny.

Bez społecznego poparcia niemożliwe jest skuteczne prowadzenie wojny. Wówczas prawie podstawową formą takiego społecznego poparcia jest stosunek społeczeństwa przede wszystkim do mobilizacji, która gwałtownie zaczęła dawać zboje.

Clausewitz podkreślał: aby mieć poparcie ludności, ważne jest, by społeczeństwo było dobrze poinformowane, potrafiło odróżnić "prawidłowe" od "nieprawidłowego", "swoje" od "obcego". Naturalnie, że poparcie ludności jest najsilniejsze i najbardziej odczuwalne w stosunku do "swojego" i "prawidłowego", czyli narodowego – w praktyce staje się bezwarunkowe, gdy jest ono bezpośrednio narażone na niebezpieczeństwo. Niebezpieczeństwem może być każde zagrożenie postrzegane jako bezpośrednie zagrożenie dla niepodległości państwa.

Tak więc oczywiste jest, że ile by dowództwo wojskowe nie próbowało sformułować strategii wojskowej na określony okres, wszystko to nie przyniesie żadnego rezultatu bez woli politycznej, która właśnie formuje się przez cel polityczny.

Wracając do Clausewitza, u podstaw jego teorii leży to, że wojny z reguły prowadzone są z celami politycznymi, a nie wojskowymi, i uruchamiane są nie tyle siłami fizycznymi, co ideologicznymi.

Pewnego wieczoru wydałem polecenie, by wydobyć wszystkie dokumenty dyrektywne, które wpływały do Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy, aby wyjaśnić, jaki polityczny cel wojny został określony. Albo może coś przeoczyliśmy. Ponieważ tylko przy sformułowaniu celu politycznego wszystkie podmioty państwa będą próbować osiągnąć nakreśloną linię na horyzoncie. Która może już wówczas pretendować do zwycięstwa. Niestety, wtedy niczego nie przeoczyliśmy...

Właśnie wtedy próbowałem sformułować cel polityczny dla naszej wojny, aby nakreślić niezbędną strategię jego osiągnięcia. Przygotowałem obszerny artykuł, który tak i pozostał leżeć na górnej półce biurka. Nazywał się "O politycznym celu wojny dla Ukrainy pod koniec 2023 roku".

Słusznym jest jeden z najważniejszych postulatów Clausewitza. Polega on na tym, że wojna podlega zmianom, a zmiany te następują zgodnie ze zmianami polityki. Ponieważ zmiany, które zachodzą w wojnie, wymagają zmian także na frontach politycznym i ekonomicznym.

Ale temperatura napięcia politycznego wówczas jednak nie pozwoliła mojemu sumieniu nadać biegu temu artykułowi. Zbyt delikatna była sytuacja wewnątrzpolityczna. Ale poszczególne jego tezy jednak legły u podstaw koncepcji naszych działań na rok 2024. Który niestety tak i pozostał na papierze. Już potem inna ekipa opracowywała swoją koncepcję i wcielała ją w życie...

Dziś, według stanu na koniec 2025 roku, wojna w Ukrainie trwa już dwunasty rok. I z absolutną pewnością można powiedzieć, że coraz bardziej nosi ona cechy wojny światowej. Tak, pod względem liczby ofiar wciąż nie osiągnęła skali wojny światowej, jednak pod względem poziomu globalnego wpływu i konsekwencji – już lada moment gotowa uruchomić swój niebezpieczny licznik.

Potwierdzeniem tego może być na przykład epizod z naszej historii, kiedy rzekomo silne osobowości współczesnego świata mówiły o możliwych szybkich rozwiązaniach i długo oczekiwanym pokoju.

Pokoju, który do tej pory nie nastąpił.

Cel numer jeden dla Rosji

Ukraina znajduje się w niezwykle trudnej sytuacji, gdzie za szybkim pokojem z pewnością nastąpi jedynie druzgocąca klęska i utrata niepodległości. Jednak jak pokazał czas, i jego nie udało się osiągnąć.

Teraz już interesujące jest, czy nie jest to konsekwencją apetytów Rosji, które mogą wykraczać poza granice Ukrainy? Oczywiście, że tak. Wszystko przez niezrozumienie celu politycznego Rosji i brak własnej wizji politycznej, która prawdopodobnie opierała się na możliwych celach politycznych globalnych graczy. Ale nawet jeśli takie zrozumienie przyjdzie, to podążając za tą samą teorią wojen, każde zwlekanie w wojnie idzie na szkodę tego, kto atakuje. Rosjanie tego nie mogą dopuścić – wówczas tak oczekiwany pokój w Ukrainie bez budowy nowej architektury bezpieczeństwa przynajmniej w Europie Wschodniej jest po prostu niemożliwy.

Tutaj nie mogę dla Europejczyków nie zacytować Benjamina Franklina: "Ci, którzy rezygnują z wolności w imię tymczasowego bezpieczeństwa, nie zasługują ani na wolność, ani na bezpieczeństwo". Mniej więcej tak formują dziś swoją politykę w Europie USA.

W czasie, gdy zachodni politycy znajdowali się w niewoli własnych iluzji, wypisywali różowe scenariusze lub przegrywali nawzajem, rozważali odbudowę Ukrainy, a ich eksperci w unisonie z ukraińskimi kolegami rysowali przyszłe wybory w Ukrainie, linia starcia bojowego pewnie przesuwała się w stronę Dniepru, a już dziś – i w stronę Zaporoża i Charkowa. Na to już mało kto zwraca uwagę. Czasami odnosi się wrażenie, że nawet na froncie, jak sto lat temu, już czeka się nie na zwycięstwo, a na długo oczekiwany pokój. Jednocześnie rosyjski teoretyk sztuki wojennej Swiechin jeszcze sto lat temu tak nie uważał. Za tym kryje się coś bardziej złożonego.

Jego własna historia jest również interesująca. Będąc generałem carskim i mając nadzieję być użytecznym dla reżimu komunistycznego, w 1927 roku opublikował książkę "Strategia", w której przedstawił swoje spojrzenie na system przygotowania i prowadzenia wojny przez państwo. Jego historia może być pouczająca w nasze trudne czasy. Aleksandra Swieczina aresztowano i rozstrzelano w 1938 roku ci sami komuniści, którym postanowił służyć. Ale teraz nie o nim, a o samej strategii i o jej związku z polityką.

U wspomnianego autora znajdujemy dość interesującą definicję: "Każda walka o własne interesy może być prowadzona świadomie i planowo, tylko jeśli rozumieć jej cele". Oto pierwszy krok do zrozumienia istoty działań Rosji. Cały dalszy opis wydarzeń potwierdza, że wykorzystując przede wszystkim słabość zbiorowego Zachodu i instytucji międzynarodowych, rosyjskie kierownictwo sformułowało dość zrozumiały nie tylko dla dowództwa wojskowego cel, który nie dotyczy rozwiązania poszczególnych roszczeń terytorialnych czy "obrony rosyjskojęzycznych" obywateli Ukrainy. Rosję nie interesują obwody doniecki czy ługański, chyba że ich potencjał mobilizacyjny. Tysiące "swiechinów" już zasiliły szeregi bojowników o russkij mir i przyłączyły się do niego.

Celem numer jeden dla Rosji jest Ukraina. Właśnie Ukraina z jej podmiotowością i niepodległością oraz wszystkimi potencjałami, która powinna stać się bramą do Europy. Czy nie dlatego dziś tak trudno znaleźć porozumienie co do zatrzymania wojny? Podążając za logiką tego samego autora, takie cele publicznie nie są ogłaszane lub są zasadniczo zniekształcane, aby przyciągnąć jak najwięcej zwolenników.

Wyjaśnić, w jakiej formie przewidywano pozbawienie Ukrainy suwerenności i przywrócenie imperialnych ambicji, z czasem zdołają historycy. Ale charakter wydarzeń od jesieni 2021 roku, w ciągu 2022 roku i po dziś dzień, szczególnie rozprzestrzenianie się nieufności do Sił Zbrojnych Ukrainy, wykryte powiązania korupcyjne poszczególnych członków RNBO, a także retoryka i zachowanie rosyjskiego kierownictwa, nie pozostawiają wątpliwości co do celu Rosji: Ukraina musi zaprzestać swojego istnienia jako niepodległe państwo.

Ten wniosek muszą zapamiętać właśnie my, Ukraińcy. Jego zrozumienie powinno leżeć u podstaw budowy własnej strategii zachowania państwa. A ona musi być zbudowana z celu politycznego, który określi najwyższe wojskowo-polityczne kierownictwo państwa.

Pojawia się naturalne pytanie: czym więc jest cel polityczny? I dlaczego nie wystarczy sama strategia wojskowa, która i tak dotyka ekonomii?

Wszystko leży w podstawach nauki o wojnie. A ona mówi: "Zadaniem najwyższego dowództwa wojskowego jest zniszczenie sił bojowych wroga. Celem wojny jest zdobycie pokoju odpowiadającego warunkom polityki, którą wspiera państwo". Zatem wojna nie jest sama w sobie celem, który prowadzony jest tylko przez wojskowych, a prowadzony jest – aby zawrzeć pokój na określonych korzystnych warunkach.

Polityk, określając polityczny cel wojny, powinien uwzględniać pozycje na froncie wojskowym, społecznym i ekonomicznym, zajęcie których stworzy korzystne warunki do prowadzenia negocjacji pokojowych. Zatem nie tylko obrona na wszystkich tych frontach jest ważna, ale i celowe ataki na każdy taki segment przeciwnika powinny przynieść sukces, szczególnie w wojnie na wyczerpanie. To trzeba zapamiętać.

W ten sposób, określając polityczny cel wojny, faktycznie należy określić zadania i zjednoczyć kierownictwo na frontach walki politycznej, ekonomicznej i zbrojnej.

Przygotowanie do inwazji

Co więc robiła Rosja? Już mając wyraźnie sformułowany cel wojny, uwzględniając własne możliwości i stan naszego państwa, pod hasłami o zakończeniu wojny rozpoczętej w 2014 roku, brutalnie naruszając prawo międzynarodowe, od połowy 2019 roku rozpoczyna bezprecedensowe przygotowanie do inwazji na Ukrainę, rozmieszczając wzdłuż naszych granic wojska.

Strategia – to sztuka łączenia przygotowania do wojny i prowadzenia operacji dla osiągnięcia jej celu. Strategia rozwiązuje kwestie związane z wykorzystaniem zarówno sił zbrojnych, jak i wszystkich zasobów kraju dla osiągnięcia końcowego celu.

Oto pierwszy kamień, o który rozbija się obrona Ukrainy. Strategia powinna wykorzystywać wszystkie niezbędne zasoby. Ale czy może ona nimi dysponować w pełnym wymiarze?

Według logiki tego samego Swieczina, dla osiągnięcia celu politycznego istnieją tylko dwie odmiany strategii: rozbicie i wyczerpanie. Niczego innego ludzkość nie wymyśliła. Wydawałoby się, po co nam potrzeba przypominać dawno zapomnianego w Ukrainie rosyjskiego teoretyka? Właśnie w przekroju tych dwóch strategii możliwe jest rozpatrzenie przebiegu naszej wojny i najważniejsze – znalezienie jednolitej strategii naszych działań, zbudowanej na prawidłowo określonym celu politycznym.

W sierpniu 2021 roku, kiedy zostałem Naczelnym Dowódcą Sił Zbrojnych Ukrainy, wojna Rosji przeciwko Ukrainie trwała już siódmy rok. Siły Zbrojne Ukrainy choć przeżywały transformację, zdobywały doświadczenie bojowe, ale miały jeszcze dużą liczbę problemów na różnych kierunkach. Armia rosyjska zaś intensywnym tempem zwiększała swoje siły i zabezpieczenie. Zasób analityczny Global Firepower Index opublikował jesienią 2021 roku ranking, według którego siły zbrojne Federacji Rosyjskiej zajmowały drugie miejsce wśród najpotężniejszych armii świata po USA, podczas gdy Siły Zbrojne Ukrainy – 25. miejsce.

Rosja z roku na rok zwiększała budżet wojskowy, wkładała zasoby w przemysł obronny, kupowała coraz więcej broni i sprzętu. Znacznie nas przewyższali zarówno pod względem liczebności, jak i wyposażenia. Począwszy od 2019 roku i kolejne trzy lata wydatki wojskowe FR tylko rosły.

Jednocześnie w Ukrainie wszystko działo się odwrotnie: w 2021 roku armia otrzymała pieniędzy nawet mniej niż w poprzednim roku. I choć politycy głośno oświadczali, że na sektor bezpieczeństwa i obrony wydzielono ponad 5% PKB – mowa szła nie tylko o Siłach Zbrojnych, ale i o Policji Narodowej, SBU, Gwardii Narodowej, straży granicznej.

Z 260 mld hrywien dla Ministerstwa Obrony było przeznaczone mniej niż połowa. Finansowania na rozwój i zakup broni oraz sprzętu nie zwiększano, większość pieniędzy tradycyjnie szła na zabezpieczenie pieniężne wojskowych. Z tego powodu Siły Zbrojne Ukrainy znajdowały się w stanie stagnacji: finansów na rozwój i podniesienie gotowości bojowej nie wystarczało, był problem odpływu kadr i niekompletności jednostek wojskowych.

Budżet na rok 2022 był uchwalany przez parlament już w warunkach eskalacji sytuacji i gromadzenia wojsk rosyjskich przy ukraińskich granicach. W konsekwencji – wzrósł tylko o 10% i osiągnął 133 mld hrywien.

Ale to było nic w porównaniu z wyzwaniami, które czekały Ukrainę i Siły Zbrojne Ukrainy w związku z pełnoskalową agresją Rosji. Przyszłość pokaże, że stabilne niedofinansowanie armii doprowadziło do nagromadzenia całego szeregu problemów.

Siły Zbrojne Ukrainy spotkały pełnoskalową inwazję Rosji z ogromnym deficytem wszystkiego – od ludzi do broni.

Według stanu na koniec 2021 roku liczebność armii rosyjskiej przewyższała ukraińską 5 razy, czołgów i bojowych wozów opancerzonych mieli 4 razy więcej, artylerii – 3,4 razy, a śmigłowców uderzeniowych – 4,5 razy. Jeszcze smutniejsza była sytuacja w Siłach Morskich Ukrainy – nie mieliśmy lotniskowców, niszczycieli, korwet i łodzi podwodnych.

Na sierpień 2021 roku liczebność Sił Zbrojnych Ukrainy wynosiła 250 000 osób, z nich około 204 000 – to żołnierze. Liczebność armii rosyjskiej z roku na rok się zwiększała i stanowiła w tym czasie już ponad milion żołnierzy.

Brygad bojowych w składzie Sił Zbrojnych Ukrainy w momencie mojego mianowania było zaledwie 24. To brygady ogólnowojskowe Wojsk Lądowych, Wojsk Desantowo-Szturmowych i piechoty morskiej, które stanowią podstawę ugrupowań do prowadzenia operacji lądowych. Z ich liczby na sierpień 2021 roku 12 brygad już wykonywało zadania bojowe na wschodzie i południu Ukrainy. Czyli pozostało nam tylko 12 brygad bojowych, które znajdowały się na poligonach, w punktach stałej dyslokacji i które można było wysłać do walki z wrogiem w czasie pełnoskalowej agresji.

Wszystko to dawało Rosji wszelkie możliwości wykorzystania właśnie strategii rozbicia do osiągnięcia postawionego celu politycznego. Dlatego Rosja w 2021 roku rozpoczęła znacznie zwiększać liczbę wojsk wzdłuż granicy z Ukrainą. I już według stanu na sierpień rysowała się konfiguracja prawdopodobnych kierunków inwazji. Według ocen wywiadu, istniejąca liczba wojsk rosyjskich przy ukraińskich granicach pozwalała przeciwnikowi stworzyć do sześciu operacyjnych ugrupowań wojsk, które mogły być zaangażowane w inwazję. Ponadto wojska gromadziły się również w tymczasowo okupowanym Krymie dla natarcia na kierunkach taurydzkim i azowskim.

Łącznie do początku inwazji napadowa grupacja Rosjan była oceniana na nie mniej niż 102 batalionowe grupy taktyczne – to do 135 000 żołnierzy, 48 zestawów rakietowych, pod 2000 czołgów, 5319 wozów opancerzonych, 2000 systemów artyleryjskich, pod 700 jednostek wyrzutni rakietowych.

Rosja miała absolutną przewagę w liczbie środków napadu powietrznego i środków obrony przeciwlotniczej, przed wojną odnowiła skład bojowy lotnictwa i przezbroiła go bardziej nowoczesnym sprzętem. Według ocen wywiadu, łącznie do inwazji przeciwnik mógł przyciągnąć do 342 samolotów lotnictwa operacyjno-taktycznego i do 187 śmigłowców. Ponadto Rosjanie stworzyli ugrupowania okrętowe do prowadzenia operacji na Morzu Czarnym i Azowskim.

Tak wyglądała sytuacja według stanu na koniec 2021 roku. Znacznie ustępowaliśmy przeciwnikowi pod względem liczebności uzbrojenia i sprzętu wojskowego, amunicji, stanu osobowego. U nas, w przeciwieństwie do Rosjan, było bardzo mało nowoczesnego uzbrojenia.

Na początku 2022 roku Sztab Generalny przeprowadził obliczenia, które pokazały, że ogólna potrzeba środków do odparcia agresji, w tym do odtworzenia i uzupełnienia zapasów rakiet i amunicji, liczyła się w setki miliardów hrywien. Których Siły Zbrojne Ukrainy nie miały. Trudno powiedzieć, jakiemu celowi politycznemu odpowiadał taki stan najważniejszej instytucji w państwie.

Dlatego rosyjska strategia rozbicia przewidywała wyraźne i ostateczne działania wojenne, które miały wystarczający potencjał, aby osiągnąć cel polityczny zarówno szybkim uderzeniem na stolicę, jak i na innych kierunkach. Charakterystyczną cechą takiej strategii, poza wysokim, choć ograniczonym potencjałem, jest brak strategicznych rezerw u przeciwnika, których nie przewiduje się tworzyć i stosować w strategii rozbicia.

Charakterystyczne dla wojskowych rezerwy operacyjne wchodzą w skład ugrupowań i pozostają wydzielonym potencjałem. W ten sposób osiągnięcie celu politycznego realizowano głównie metodami wojskowymi w połączeniu z klasycznymi akcjami informacyjno-psychologicznymi, działaniami agentury i piątej kolumny.

Jednak sytuacja rozwijała się inaczej.

Zmiana strategii rozbicia na strategię wyczerpania

Ukraina, znalazłszy się pod ciosem wroga kilka razy większego pod względem rozmiaru, ekonomii, liczebności ludności, budżetu wojskowego i rozmiaru armii, wytrzymała. Przede wszystkim dzięki heroizmowi Ukraińców, innowacjom i osiągniętemu z pomocą sojuszników paritetowi.

Oczywiście taka nasza reakcja powinna była być częścią celu politycznego. Ponieważ właśnie bezprecedensowy heroizm obywateli Ukrainy stał się gwarancją zwycięstwa i powinien był być wynikiem stabilnej pozycji na froncie politycznym.

Nie dać przeciwnikowi zrealizować swojej strategii dla osiągnięcia celu politycznego i jest absolutnym zwycięstwem. Zwycięstwem, które choć kosztowało Ukrainę życia najlepszych jej obywateli i część terytorium, ale zachowało państwo i dało najważniejsze – szansę na walkę i na pokój na swoich warunkach. Szansę, z której korzystamy do dziś.

Od tego momentu trzeba zwrócić się do nauki wojskowej. A ona znowu przypomina, że dla osiągnięcia tego samego celu politycznego, jeśli rachunek na strategię rozbicia się nie sprawdza, strategia zmienia się na strategię wyczerpania.

Jak później się okaże, to w żaden sposób nie sprzeciwia się zdecydowaniu ostatecznych celów. W tym dziś już przekonał się cały świat, nie tylko my.

Od 17 kwietnia 2022 roku, podczas gdy agentura i piąta kolumna w Ukrainie przygotowywały grunt pod nową strategię, wojska rosyjskie skoncentrowały swoje wysiłki na prowadzeniu działań wojennych w północno-wschodnich, wschodnich i południowych rejonach, gdzie powinny były stworzyć warunki do przygotowania do wykonywania zadań w ramach strategii wyczerpania.

Z wojskowego punktu widzenia wszystko wyglądało jasno. Wojska rosyjskie, wykorzystując resztki zachowanego potencjału, poprzez zadawanie coraz bardziej skoncentrowanych uderzeń, próbowały nie stracić inicjatywy, a na niektórych odcinkach, na przykład na prawym brzegu Dniepru i na Południu, przechodziły do obrony, tworząc warunki do długotrwałej wojny. Wojny na wyczerpanie. Do końca 2022 roku takie działania trwały prawie na całej linii frontu, bez znaczących sukcesów operacyjnych, poza wyzwoleniem obwodu charkowskiego i prawobrzeża Ukrainy.

Głównie takie działania były wynikiem wykorzystania przez nas resztek zapasów operacyjnych i tego, co dozowanie napływało od partnerów, a także częściowym wykorzystaniem przez Rosję własnych ograniczonych zapasów strategicznych. Konsekwencją tego stała się utrata przez nas większej części obwodu ługańskiego i lewobrzeżnej części obwodów zaporoskiego i chersońskiego. Obiektywnie strategia rozbicia wyczerpała się z powodu braku sił i środków, a także rezerw strategicznych z obu stron. To zresztą jest jeszcze jednym powodem przejścia właśnie do pozycyjnego charakteru wojny. Gdy niewystarczające są zapasy materialne, a przygotowanie z obu stron niewystarczające, z dużym prawdopodobieństwem wojna staje się pozycyjna. Następnie pod wpływem innych czynników tak się stało.

Prawdopodobnie, badając te dwie teorie, należy wyciągnąć wniosek, że strategia wyczerpania może być zastosowana w celu stworzenia warunków do rozbicia. Dlatego od jesieni 2022 roku Ukraina i próbuje stworzyć warunki do realizacji strategii rozbicia w następnym, 2023 roku.

Ale z powodu braku sformułowanego celu politycznego przygotowanie trwa tylko na kierunku wojskowym i obejmuje tylko rozwinięcie strategiczne i formowanie potencjału do rozwiązania zadań w 2023 roku. Nasze rezerwy są ograniczone pomocą zachodnią, ekonomia nie zapewnia potrzeb frontu, społeczeństwo jest zorientowane na szybkie zwycięstwo już w 2023 roku i pełne zawyżonych oczekiwań i nadziei.

Już teraz nie wyglądają dziwnie próby Rosji w 2023 roku, by skoncentrować się na stworzeniu potężnej obrony, która z jednej strony była logiczna, ponieważ służyłaby do odparcia naszego prawdopodobnego natarcia, a z drugiej – odwracała naszą uwagę od głównego, od formowania niezbędnej rezerwy materialnej do prowadzenia wojny na wyczerpanie. W czasie, gdy przygotowywaliśmy się do kawy na Krymie, zakończenia wojny w 2023 roku i obserwowaliśmy próby zdobycia Bachmutu, Rosja przestawiała ekonomię na tory wojenne, uruchamiała propagandę i zmieniała ustawodawstwo, formowała rezerwy strategiczne i wciągała nas w wojnę, do której, jak w 2022 roku, nie byliśmy przygotowani. Wojnę na wyczerpanie.

Właśnie we wrześniu 2022 roku, gdy pierwsze "szahedy" przylatały na terytorium Ukrainy, a grupy rosyjskich wpływów rozpoczęły kampanię dyskredytacyjną przeciwko wojskowemu kierownictwu Ukrainy, rozpoczęła się nowa era wojen w historii ludzkości. Wojny na wyczerpanie. Pod koniec 2023 roku ta strategia była absolutnie wyostrzona i doprowadzona do perfekcji. Wydarzenia 2024 roku, a szczególnie roku 2025, pomimo niewielkich osiągnięć na froncie, wskazują na absolutną skuteczność takiej strategii dla Rosji w próbie osiągnięcia jej celu politycznego.

Czym więc jest ta strategia wyczerpania? Definicje, które dają teoretycy sztuki wojennej, są bardzo złożone. I do zrozumienia trzeba przeprowadzić analogie historyczne. Ponieważ zmieniły się instrumenty i formy realizacji, jednak nie zmieniła się istota.

"Słabego... wroga można pokonać, niszcząc jego siły zbrojne. Ale linia najmniejszego oporu do zwycięstwa może przebiegać przez określone przedłużenie wojny, co może doprowadzić do politycznego rozpadu wroga. Silne i znaczące państwo raczej nie można obalić metodami rozbicia bez wyczerpania" – tak mówią wojskowi klasycy.

A jeszcze dodają: "Wojna na rozbicie prowadzona jest głównie kosztem rezerw, nagromadzonych w czasie pokoju; zagraniczne zamówienia na pilne uzupełnienie przed wojną mogą być niezwykle odpowiednie. Wielka potęga może organizować walkę o wyczerpanie wyłącznie na pracy swojego przemysłu podczas samej wojny. Przemysł wojenny może rozwijać się wyłącznie kosztem zamówień wojskowych".

"Przygotowanie do wojny na wyczerpanie musi koncentrować się głównie na ogólnym, proporcjonalnym rozwoju i poprawie ekonomii państwa, ponieważ słaba ekonomia oczywiście nie wytrzymuje surowych prób wyczerpania".

Zrozumieć te cytaty, datowane na 1927 rok, nie przeprowadzając analogii z tamtymi dniami, jest praktycznie niemożliwe. Jednak jest to absolutnie trafne. Zbyt droga i wyniszczająca wojna powinna szybko się zakończyć. To jest główny postulat doktryny NATO: nie ma sensu prowadzić długą wojnę, ponieważ masz zasobów i możliwości zadania porażki więcej.

Jednak historia naszej wojny potwierdza, że trudna droga strategii wyczerpania, prowadząca do wydatków znacznie większych zasobów niż krótkie druzgocące uderzenie, zwykle jest wybierana tylko wtedy, gdy nie można zakończyć wojny jednym sposobem.

Należy pamiętać o głównym: operacje strategii wyczerpania – to nie tyle bezpośrednie etapy osiągnięcia końcowego celu wojskowego, co etapy rozwinięcia przewagi materialnej, co ostatecznie pozbawi wroga przesłanek do skutecznego oporu.

Oto odpowiedź na pytanie, ile będzie kosztować zestrzelenie 9000 celów powietrznych, które miesięcznie otrzymuje Ukraina. To właśnie realizacja strategii wyczerpania.

Jednak wojna na wyczerpanie prowadzona jest i na froncie politycznym. Gdzie, jak już mówiłem, główny – to naród Ukrainy i jego zdolność do oporu przez przyciągnięcie do mobilizacji. A więc droga do politycznego rozpadu staje się coraz bardziej oczywista.

Decydujące uderzenie, które może przygotowywać Rosja

Co się tyczy działań wojennych w strategii na wyczerpanie. Działania wojenne wciąż odgrywają ważną rolę w osiąganiu celu politycznego, jednak nie są główną i ostateczną fazą.

To oznacza, że na przykład jeśli Rosja całkowicie okupuje obwód doniecki lub inne obwody, wojna będzie kontynuowana zarówno na froncie politycznym, jak i ekonomicznym, ponieważ cel polityczny nie zostanie osiągnięty.

Lub wyobraźmy sobie wyjście Sił Zbrojnych Ukrainy na granice z 1991 roku. Czy to będzie oznaczać zakończenie wojny? Tak, to zmieni konfigurację linii frontu, która będzie przebiegać po granicy państwowej. Jednak czy na tym zakończy się wojna, gdy i ekonomia, i ludność Rosji będą gotowe ją kontynuować?

I odwrotnie – przy zdrowej ekonomii i prawidłowej polityce wewnętrznej i zewnętrznej możliwe jest zmienianie i konfiguracji frontu, oczywiście wpływając na ekonomię i ludność Rosji. Stąd – celem działań wojennych w strategii wyczerpania jest stworzenie warunków, przy których możliwe jest zadanie decydującego uderzenia, skierowanego na rozpad kraju na frontach ekonomicznym i politycznym jednocześnie.

Prościej mówiąc, przeciwnik poprzez prowadzenie działań wojennych dziś próbuje stworzyć napięcie społeczne, zadać straty w sile żywej i niezmiernie wysokie koszty zasobu finansowego. Walka o symboliczne obiekty geograficzne i kulturalne, a nie o odcinki terenu, jest w takim przypadku najbardziej korzystna. Przekształcenie takich obiektów w twierdzę jedynie potwierdza i wspiera wrogą strategię.

Być może ostatnie, co trzeba dodać o strategii wyczerpania. Rzeczywiście, w ramach takiej strategii wszystkie operacje charakteryzują się tym, że mają ograniczony cel. Wojna nie jest decydującym uderzeniem, a jest walką o pozycje na frontach wojskowym, politycznym i ekonomicznym, z których ostatecznie można by zadać to uderzenie.

Strategia wyczerpania ma również swoje decydujące uderzenie. I jeśli dla przeciwnika – to doprowadzenie kraju do rozpadu przez działania wojenne, sytuację polityczną i ekonomiczną, co więc jest decydującym uderzeniem w tej sytuacji?

Jeśli przypomnieć sobie historię, to odpowiedź jest oczywista. To wojna domowa.

Tak, właśnie to powinno stać się tym decydującym uderzeniem, którego Rosja systematycznie dąży realizacją strategii na wyczerpanie. Ta wojna zresztą, przy braku jednolitej wizji nowej architektury bezpieczeństwa przynajmniej na kontynencie europejskim, jest możliwa nie tylko w wyniku osiągnięcia celu politycznego, ale i, o dziwo, przez "sprawiedliwy pokój", który bez gwarancji bezpieczeństwa i realnych programów finansowych koniecznie wyprowadzi wojnę z Rosją na kolejny etap – już wojny domowej.

Zatem właśnie przyszłe zagrożenia i ryzyka mówią o tym, że określenie wyraźnego celu politycznego – to nie tylko zadanie działalności sił zbrojnych, ale i dyrektywa dla politycznego przygotowania wojny, która szeroko obejmuje kwestie ekonomii, polityki wewnętrznej i zewnętrznej. Ocena perspektyw wojny powinna sformułować jednolity cel, który zjednoczy front wojskowy, polityczny i ekonomiczny.

Na przykład jeśli rozpatrzyć podstawowe etapy rozwoju sytuacji wojskowo-politycznej i wojskowo-strategicznej wokół Ukrainy, można by rozpatrzyć takie warianty celu politycznego:

  1. Okres od lutego 2015 roku do lutego 2022 roku. Etap unikania i zapobiegania wojnie. Celem politycznym tego okresu powinno by być: uniknięcie wojny poprzez przygotowanie własnych sił zbrojnych, ludności i ekonomii, podjęcie środków polityki zagranicznej do ograniczenia możliwości wojskowych Rosji.

Wśród głównych działań w praktyce powinna była być przygotowanie kraju do wojny we wszystkich sferach. Końcową praktyczną fazą mogło stać wprowadzenie stanu wojennego i z wyprzedzeniem rozwinięcie sił zbrojnych na zagrożonych kierunkach.

  1. Okres od 24 lutego 2022 roku do grudnia 2023 roku. Etap wykorzystania strategii niszczenia. Celem politycznym mogło być: zapewnienie stabilnego pokoju i nierozprzestrzenianie się wojny na pozostałe terytoria Ukrainy. W przypadku niemożliwości – przygotowanie do wojny na wyczerpanie.
  2. Okres od lutego 2024 roku do stycznia 2025 roku. Obrona strategiczna i formowanie sojuszy do aktywnych działań w strategii wyczerpania dla poszukiwania sprawiedliwego pokoju.
  3. Okres od stycznia 2025 roku do sierpnia 2025 roku. Obrona strategiczna z zadaniem nie dać Rosji wykorzystać swoich osiągnięć wojskowych w formowaniu negocjacji pokojowych.
  4. Od sierpnia 2025 roku. Zachowanie państwa przez utrzymanie frontów wojskowego, politycznego i ekonomicznego. Formowanie sojuszy i koalicji wokół pozbawienia Rosji możliwości wojny.

Jaki może być koniec wojny

Bardzo dziwna jest sytuacja, gdy kwestie zakończenia wojny pod presją kolejnych informacyjnych pretekstów stają się tematem dla kolejnych wróżbitów w Ukrainie.

Do sformułowania samego terminu zakończenia wojny samych informacyjnych pretekstów jest wyraźnie niewystarczająco. Zakończenie czy zatrzymanie wojny, szczególnie wojny na wyczerpanie, będzie zależeć od sumy osiągnięć lub strat na frontach wojskowym, ekonomicznym i politycznym. Samo przez się, załamanie na jednym z nich może doprowadzić do pojawienia się przesłanek do jej zakończenia.

Jednak i stabilność całej konstrukcji jest absolutnie zależna od stabilności i potencjału innych frontów. Na przykład przewidziany pokój w Ukrainie szybko postawi dość ostre pytania w Rosji o liczbę ludzkich strat – to będzie wyjaśnić równie trudno, jak wyjaśnić korupcję w Ukrainie dziś. I naturalnie, że właśnie sytuacja na froncie politycznym w Rosji do tego nie dojdzie bez znaczących ustępstw lub całkowitej klęski z naszej strony.

Dziś trudno powiedzieć, czy rozumieją to pośrednicy, którzy próbują rysować scenariusze dla Ukrainy. Ale fakt, że za każdym razem warunki dla Ukrainy nie stają się lepsze – jest oczywisty.

Formując cel polityczny wojny, ważne jest pamiętać, że wojna nie zawsze kończy się zwycięstwem jednej strony i klęską drugiej. Tak było w Drugiej Wojnie Światowej, ale to rzadki wyjątek, ponieważ tak prawie nigdy nie bywało w historii ludzkiej. Przytłaczająca większość wojen kończy się albo wzajemną klęską, albo każda strona jest pewna, że zwyciężyła, lub inne warianty.

Dlatego, gdy mówimy o zwycięstwie, trzeba uczciwie powiedzieć tak: zwycięstwo – to rozpad Imperium Rosyjskiego, a klęska – całkowita okupacja Ukrainy z powodu jej własnego rozpadu. Wszystko inne – to po prostu kontynuacja wojny.

My, Ukraińcy, oczywiście chcemy pełnego zwycięstwa – rozpadu Imperium Rosyjskiego. Ale nie możemy i odrzucać wariantu długoterminowego (na lata) zaprzestania wojny, ponieważ właśnie to bardzo rozpowszechniony w historii wojen sposób ich zakończenia. Jednocześnie pokój, nawet w oczekiwaniu na następną wojnę, daje szansę na zmiany polityczne, na głębokie reformy, na pełnowartościową odbudowę, wzrost ekonomiczny, powrót obywateli.

Można nawet mówić o rozpoczęciu formowania bezpiecznego, maksymalnie chronionego państwa kosztem innowacji i technologii. O formowaniu i wzmacnianiu podstaw sprawiedliwego państwa przez walkę z korupcją i stworzenie sprawiedliwego sądu. Rozwoju ekonomicznym kraju, w tym na podstawie międzynarodowych programów ekonomicznych odbudowy kraju.

O gwarancjach bezpieczeństwa

Jeszcze jeden ważny aspekt formowania celu politycznego dziś – to gwarancje bezpieczeństwa.

Samo pojęcie zaprzestania wojny dziś nie tylko jest oczywiste, ale i pożądane z określonych przyczyn. Te przyczyny mają zarówno charakter regionalny, jak i globalny. Sama droga realizacji wysiłków dla osiągnięcia tego dziś, niestety, jest mało prawdopodobna.

Przede wszystkim, do tego brakuje przesłanek. Prawie główną z nich są wciąż trwające aktywne działania bojowe wysokiej intensywności i uderzenia na ekonomię z obu stron. Właśnie dlatego przesunięcie akcentu z negocjacji o zawieszeniu broni do zawarcia ostatecznego porozumienia pokojowego niesie niemożność nawet ich postrzegania w Ukrainie z powodu niedopuszczalnych dla nas warunków. Ponieważ już zapłaciliśmy zbyt wysoką cenę.

Po drugie, w warunkach, gdy już nie istnieje pojęcie prawa międzynarodowego i systemu wspierania tego prawa, zawarcie takich porozumień bez stworzenia gwarancji długoterminowego bezpieczeństwa jest absolutnie niemożliwe.

Takimi gwarancjami bezpieczeństwa mogły być: wstąpienie Ukrainy do NATO, rozmieszczenie na terytorium Ukrainy broni nuklearnej lub rozmieszczenie dużego, zdolnego przeciwstawić się Rosji kontyngentu wojskowego. Jednak dziś o tym mowy nie ma. A z uwzględnieniem i technologicznej, i doktrynalnej nieprzygotowania jakiegokolwiek kraju – uczestnika NATO lub innego, poza Rosją, Ukrainą i Chinami, ta kwestia zasadniczo nie może być rozpatrywana. A więc prawdopodobnie wojna będzie kontynuowana. I nie tylko w sferze wojskowej, ale i w sferach politycznej i ekonomicznej.

Jeszcze jeden aspekt – stopniowe potanianie wojny kosztem rozwoju technologii, z jednej strony, i zwiększenie sumarnych możliwości uderzeniowych, z drugiej. To w końcu może doprowadzić do sytuacji, gdy Rosji z czasem potrzebne będą takie same gwarancje bezpieczeństwa. Jak by to dziwnie nie brzmiało. Wówczas prawdopodobnie podstawą gwarancji bezpieczeństwa powinny być kapitały, które zdołają wzajemnie zagwarantować ich zachowanie. Które z kolei nie dopuszczą kolapsu w latach powojennych zarówno w Ukrainie, jak i w Rosji. Ponieważ oczywiście takie straty ekonomiczne będą mieć i konsekwencje polityczne. To już było na początku XX wieku.

Tak więc sformułowanie celu politycznego wojny jest najtrudniejszą próbą dla myślenia polityka. Tutaj możliwe są najbardziej błędne wyobrażenia. Wojna – to katalog brutalnych błędów, mówił Winston Churchill.

Niemniej jednak prawie głównym politycznym celem dla Ukrainy jest pozbawienie Rosji możliwości dokonywania aktów agresji przeciwko Ukrainie w dającej się przewidzieć perspektywie.

Przy tym trzeba uwzględnić, że realizować takie zamiary Rosja może, wybrawszy jedną z dwóch strategii. W każdym razie, taki akt agresji będzie dokonywany zarówno na froncie wojskowym, jak i na frontach politycznym i ekonomicznym. Instrumenty i formy takiej agresji się zmieniają, jednak wszystkie będą służyć jednemu i temu samemu celowi politycznemu.

Jeśli trudno sobie wyobrazić charakter przyszłej wojny, to dokładnie jasne jest, jaki powinien być pokój, gdzie powinny żyć nasze dzieci. W końcu, jak mówiła Ołena Tełyha: "Państwa stoją nie na dynastii, a na wewnętrznej jedności i sile narodu".

Źródło: Liga.net